środa, 19 sierpnia 2026

Jak to było z Gruzją

    Przestałam pisać nie dlatego, że nie podróżowałam. Owszem podróżowałam, chociaż mniej niż kiedyś. Jednak brakowało napędu do pisania. A teraz uświadomiłam sobie, że zapominam. Nie pamiętam miejsc, nazw, wrażeń. To może chociaż trochę ocalę. 

    Miał być jeden post. Ale w trakcie porządkowania wspomnień przypominało mi się więcej i więcej szczegółów. To i wpisów będzie więcej. I może bardziej uporządkowanych. Nie obiecuję, że nie będę się powtarzać. Ani że o niczym nie zapomnę. 

    Więc jak to było z Gruzją? Zaczęło się jak zwykle- Głównodowodzący miał dość siedzenia za biurkiem. Nosiło go. I trafiła się Gruzja. Od razu było wiadomo, że pojedzie sam. Ja miałam przecież gabinet. Na pół roku nie warto go zamykać i pozbywać się świeżo zdobytych pacjentów. Będziemy się odwiedzać, jakoś zniosę rozłąkę. Szybko się okazało, że z kolei jego nie opłaca się szkolić, jeśli ma zostać tylko pół roku. Dostał przedłużenie na rok. No w porządku, wytrzymam, chociaż głupio tak samej siedzieć w domu. A potem tak mu się spodobało, że został kolejny rok. Wtedy powiedziałam: dość! I kupiłam psa. Nie byłam sama, ale zaczął się problem z wyjazdami. Które już zdążyłam polubić.

    Każdy mój wyjazd to nowe doznania. Estetyczne, kulinarne, kulturalne. Zwiedzanie miast, podziwianie dzikości Kaukazu, obserwowanie ludzi, delektowanie się jedzeniem, wizyty w teatrach. Podczas tych kilku odwiedzin w Tbilisi widziałam więcej spektakli niż przez rok w Warszawie!  Chciałabym mieć dość weny i dyscypliny by to opisać.

12 komentarzy:

  1. A ja w Gruzji bylam turystycznie wiele lat temu. Jechałam Gruzinską Drogą Wojenną a w Tbilisi weszłam na górę Mtatsminda i snułam się nad rzeką .. w tej chwili nie pamiętam jak się nazywała. I jeszcze byłam na gruzińskim weselu...I Gruzini cieszyli się bardzo że mają wśród gości kogoś z Polski...
    No i ten wspaniały Kaukaz!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałam sobie jej nazwę jak już nacisnęłam "opublikuj" :-)

      Usuń
  2. Ja nie byłam, więc pisz koniecznie, bo Gruzja to kopalnia ciekawostek, powspominasz i nas uradujesz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz, chętnie poczytam i dowiem się napewno czegoś ciekawego o Gruzji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Spojrzenie od kuchni jest czym innym niż wakacyjna turystyka....:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie trochę z drugiej ręki, przez obserwacje Głównodowodzącego. Bo ja jednak wakacyjnie tam bywałam

      Usuń
    2. Ale dzięki temu jest spojrzenie z jeszcze innej perspektywy.....A my otrzymamy ,,podwojone,, spostrzeżenia ...:-)

      Usuń
  5. Najbardziej podoba mi się to, że nie próbujesz na siłę robić z Gruzji pocztówkowej krainy, tylko pokazujesz ją z tymi wszystkimi drobiazgami, które podczas podróży naprawdę zostają w pamięci. Czasem właśnie takie nieidealne momenty są później wspominane najczęściej. Gruzja chyba ma w sobie coś takiego, że trudno przejść obok niej zupełnie obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie w ogóle jest mało pocztówkowe (czy tam instagramowe). Gruzja ma dla nas egzotyczny urok. I nie, żebym chciała go odbierać. Lubię pisać co widzę.

      Usuń