czwartek, 14 maja 2020

Miłosierdzie gminy

    W Indonezji nie ma opieki społecznej w takim rozumieniu jak w Polsce. System ubezpieczeń społecznych działa od niedawna i dotyczy tylko legalnie zatrudnionych. Wynika to trochę z uwarunkowań historycznych, trochę z organizacji życia społecznego, a częściowo z filozofii życia tu i teraz.
Źródło: Instagram @pldiindonesia


  Pancasila (o której pisałam TUTAJ), stanowiąca podstawę funkcjonowania państwa głosi ideę sprawiedliwości społecznej. W praktyce przepaść między bogatymi a biednymi jest ogromna. Indonezyjczycy się z tym godzą. Historycznie zawsze było tak, że biedni pracowali dla bogatych. A bogaci (król, sułtan czy inny władca) dbali o poddanych. I właściwie tak jest do dzisiaj. Cała domowa służba (nie umiem znaleźć innego słowa) może liczyć na pomoc swojego pracodawcy. Ba! Często zatrudnia się ludzi nie dlatego, że ma się dla nich pracę, a dlatego, że oni tej pracy potrzebują. Tak właśnie rozumie się sprawiedliwość społeczną. Trzeba się dzielić tym, co się ma. 
  Czy dzisiaj, podczas epidemii bezpiecznie jest wpuszczać obcych do domu? Moim zdaniem nie. Skoro się izolujemy, to do końca. Zresztą, w wielu apartamentowcach strażnicy nie wpuszczają osób z zewnątrz (w tym pracowników domowych). Z czego ci biedni ludzie mają żyć? Pracować nie mogą. Pracodawcy im płacą mimo wszystko. Bo czują się za nich odpowiedzialni. 
   Ma to jeszcze jeden wymiar. Często bogaci kupują coś, co nie do końca jest im potrzebne. Chodzi wyłącznie o to, by wspomóc producenta czy sprzedawcę. Zwłaszcza teraz, gdy właściwie nie ma rynku zbytu. Grupy WhatsApp są pełne ogłoszeń z numerami telefonów producentów (najczęściej żywności jednak, ale nie tylko). 
   Teraz, w okresie Ramadanu, muzułmanie są zobowiązani do postu i jałmużny. Wielu z nich otwiera swoje portfele i sponsoruje posiłki dla najuboższych. I to jest konkretna, piękna pomoc.
Posiłek dla najbiedniejszych
   Indonezyjczycy żyją w kampungach. W dosłownym tłumaczeniu to wioska. Ale kampungi istnieją także w Jakarcie. Bo chodzi raczej o wspólnotę społeczną, którą można prosić o pomoc w potrzebie. Naczelnik zajmuje się rozwiązywaniem wszelkich problemów. Chociaż akurat o stronę socjalną dba jego żona. To ona zabiega o sponsorów, dostarcza żywność i leki do najbardziej potrzebujących. Ona jest blisko, zna ich, wie jak pomóc. 
   Bardzo mnie fascynuje ta społeczna odpowiedzialność za bliźnich. Być może dzięki niej Indonezyjczycy mogą cieszyć się tym co mają dzisiaj, nie martwiąc się o jutro. Bo wiedzą, że społeczność im pomoże. 
   Na koniec wyjaśnienie zdjęcia z instagramowego profilu ambasady. Kolaż został zrobiony, aby promować ideę solidarności. I na zdjęciu się skończyło. Nie poszły za tym żadne działania. Nawet proste pytanie: czy czegoś Ci potrzeba? Indonezyjczycy do tej idei mają zupełnie inne podejście.

33 komentarze:

  1. Mimo iż byłam w Indonezji króciutko, to owo podejście do pracy było wyraźnie widoczne - pracuję, bo tego potrzebuję, ktoś mi to umożliwia, a nie dlatego, że moja praca jest jakoś szczególnie wazna czy potrzebna. Mnie się to o tyle podoba, że pozwala na zachowanie godności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Nie daję jałmużny, a płacę za pracę.

      Usuń
  2. Tylko pozazdroscic tym ludziom mentalnosci, to malo spotykana cecha wsrod Europejczykow, a wystarczy tak niewiele. Po wprowadzeniu pandemicznych ograniczen, zglosilam sie do grupy samopomocowej, ktora zalatwia zakupy i wyprowadza psy osob zamknietych w domach. Inni poprzestaja na siedzeniu przed ekranem i szukaniu spiskow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trudnej sytuacji działanie jest bardzo ważne. A dając coś od siebie także poprawiamy swoje samopoczucie.

      Usuń
  3. Podobne wspólnotowe podejście proponują swoich wyznawcom ewangelicy. Zawsze im tego zazdrościłam. I nie tylko o pomoc materialną chodzi. Mogą też liczyć na wsparcie i mediację starszyzny, jeśli czyjeś małżeństwo się rozpada. To musi być miłe uczucie być częścią większej, życzliwej społeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zazdroszczę. Tutaj wszystko się robi wspólnie. Uczą się tego od małego.

      Usuń
  4. Idea zatrudniania potrzebujących jest według mnie słuszna, bo praca zawsze jakaś jest, dla każdego wedle zdolności, a prezesi, dyrektorzy itp.nie musza zarabiać aż tyle kosztem innych, którzy często pracują ponad siły.
    Ile razy mówiło się u nas o dodatkowej pomocy w wielu zawodach, ale nie ma kasy na etaty, za to wydaje się sporo na inne bzdury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to niekoniecznie chodzi o zatrudnianie w przedsiębiorstwach. Prywatni ludzie to robią. Taka pomoc domowa na przykład. Przecież w Polsce dom ogarniam sama. Tu też bym dała radę. Ale wiem, że ta kobieta ma na utrzymaniu troje dzieci, starą matkę i męża nieroba. Więc przychodziła i sprzątała u mnie. Dla mnie to niewielkie pieniądze, a dla niej ogromne.

      Usuń
    2. Ale u nas jest podobnie, koleżanki dają zarobić paniom za umycie okien, sprzątanie po remoncie itp.
      Czasem kupuję kwiaty u staruszki, która stoi na ulicy...
      Z drugiej strony, wcale nie jest łatwo znaleźć kogoś takiego, pytałam kiedyś nasze panie sprzątaczki ze szkoły, widocznie nie mają tak źle...

      Usuń
    3. O widzisz, to ładne, że się daje ludziom zarobić.
      Tutaj ludzie błagają o pracę. Moja maid (której płacę, chociaż nie chcę, żeby do mnie przychodziła) wciąż pyta czy jakaś moja koleżanka by jej nie zatrudniła. Do mnie też już chce wrócić, bo nie chce brać pieniędzy za nic.

      Usuń
  5. Moja znajoma była zatrudniona jako trzecia pomoc domowa do uczenia dzieci, a inne do sprzątania i gotowania. Nie mogłam zrozumieć, po co tyle obcych ludzi w domu, teraz wiem, że chodziło o to, by dać pracę.
    Mimo wszystko ten system jest dobry dla młodych i zdrowych. Kto zatrudni starszych, a oni jeść także muszą.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na starszych pracują ich dzieci. Ale nie tylko. Ta służba domowa pracuje często od młodości u tych samych pracodawców. Starzeją się razem.

      Usuń
  6. Podoba mi się to podejście dbania o biednych. Świat jest dzisiaj pełen nierówności i to się zapewne nie zmieni. Nie znaczy to jednak, że ludzi z niżyn społecznych mają żyć i być traktowani jak niewolnicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj często traktuje się ich jak rodzinę. Myślę, że jeśli tylko chcą robić cokolwiek (a nie wyłącznie brać), warto im pomagać.

      Usuń
  7. Ta idea rzeczywistej przynalężności do wspólnoty jest czyms niesamowitym i godnym pozazdroszczenia. W "naszym" świecie jest najczęściej tylko zawiść, obojetność, wyśmiewanie lub pokazywanie wyższości. Nieświadomi rodzice ( czytaj: większość) wpajają to dzieciom już od najmłodszych lat...
    Straszne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to wpajanie od najmłodszych lat chodzi... Inny kod kulturowy po prostu.
      Mój tutejszy chrześniak ma lekcje online. Niektóre zadania sprawiają trudność i jego mamie (Polce), i mi też. Na obrazku starsza dziewczynka sprzątająca pokój i malec bawiący się na podłodze. Pytanie: co powinna zrobić starsza siostra? Odpowiedź koleżanki i moja: Powinna pobawić się z bratem. Odpowiedź prawidłowa: Powinna zachęcić malca do pomocy przy sprzątaniu.

      Usuń
  8. Piękna wartość jest w tej społeczności, współodpowiedzialność. Tak powinno być, bo chociaż każdy z nas jest inny i w swoim życiu doznaje różnych doświadczeń, to wszyscy jesteśmy jednością jako ludzkość. Możemy się od nich uczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się to bardzo podoba. Nie sposób dać wszystkim po równo. Ale można się dzielić.

      Usuń

  9. ...możliwe jest wybicie się z roli jaką mieli rodzice, dziadkowie ? Czy to łatwe czy trudne ? Czy i co bym musiała zrobić by stać się pracodawcą i pomagać a nie odbierać pomoc nawet jeśli jest ona w zawoalowany sposób dawana. Jak i co bym musiała zrobić by posiadać ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy rzeczy wystarczy zrobić. Pracować, pracować i jeszcze raz pracować.

      Usuń
  10. Jak bym mogła zostać sułtanem ? Jeśli nie mogę to znaczy ,że fajne życie z niewolnikami jeśli urodziłam się w rodzinie panów .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sułtanką najwyżej.
      Indonezja jest państwem demokratycznym.

      Usuń
  11. W sytuacji, kiedy byłam dużo młodsza i sprawniejsza i sama mogłam uporać się ze swimi obowiązkami, jak również mąż ze swoimi technicznymi, to jednak często zatrydnialiśmy do pwykonywania niektórych prac osoby, które pomocy finansowej potrzebowały, a jałmużny nie przyjęliby. Czasem to nie było własciwie rozumiane przez osoby postronne, posądzajac takie podejście , jako nasze ... lenistwo lu wielkopaństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. W Polsce wielkopaństwo, w Indonezji obywatelski obowiązek

      Usuń
  12. Ponieważ są już „przyzwyczajeni” do warunków stojących przed trudnościami gospodarczymi, duża przepaść społeczna między bogatymi a biednymi… wielu obywateli „przyzwyczaja się” do życia w przeciętności. Akceptując to, czym jest, protestowanie do rządu również nie ma rozwiązania. Czy ci się to podoba, czy nie, nie lubi „małych” ludzi, którzy wciąż muszą znosić życie w obliczu trudności ekonomicznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że można żyć inaczej. Piękne jest to, że nie są zostawieni sami sobie w trudnych czasach.

      Usuń
  13. Zawsze idea rozdawnictwa mi się nie podobała, za to zapracowanie na każdy grosz uczy szacunku do pieniądza. Bardzo mi się podoba nastawienie bogatych w Indonezji, nie zostawiają biednych bez opieki w trudnych czasach, dzięki temu biedni mają co jeść.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Indonezyjczycy nie myślą o przyszłości, dlatego nie oszczędzają. Mają to wydają. Ale też nie chcą brać za darmo.

      Usuń
  14. Rzeczywiście, zupełnie inna mentalność. Najważniejsze, by Ci ludzie mieli pracę i byli godnie traktowani.
    Obecnie szukamy pomocy domowej dla Mamy mojego M. (ma 91 lat).
    Do tej pory bardzo była sprawna. My nie możemy z Nią mieszkać, dzieli nas 350 km.
    Jeździmy, pomagamy, ale teraz już jest ktoś potrzebny na stałe, no i jest z tym problem.
    Ale już mamy namiar na trzy panie i w przyszły weekend planujemy pojechać, by się z nimi spotkać.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę, żeby się udało. W Polsce nie trzeba pracować, by dostawać pieniądze. Takie socjalistyczne przyzwyczajenia, niestety.

      Usuń
  15. Jak zawsze mądry, wspaniały post. Pozazdrościć Indonezyjczykom. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń