niedziela, 28 czerwca 2026

Czy wracam?

  Znowu mam ochotę pisać. jeszcze nie wiem, na którym blogu, więc kopiuję wpis. Chciałabym utrwalić to co spotyka mnie w pracy. Czyli o dzieciach głównie. Nie wiem jak długo mi zostanie, ale póki co - trzeba korzystać. Jest upał to będzie o lodach. 

                                       

Gorące popołudnie. Wchodzi Kuba. Gaduła i mądrala. Lubię z nim rozmawiać, chociaż trudno go zrozumieć, tak wiele głosek jest zaburzonych. Jeszcze o nim tu będzie. 

Ale dziś narzekamy sobie na upał. W przedszkolu było fajnie, bo jest klimatyzacja. W jadalni też!

- I może lody były na deser?

- U nas nie ma deserów.

- To chociaż na podwieczorek może? 

- Też nie. Lody są niezdrowe, bo to słodycze.

- Hm. Ja lubię lody. Ty nie?

- Lubię. Czasem pani daje lody jak ktoś jest grzeczny.

- W nagrodę? No nie, lody powinny być za karę. Bo skoro niezdrowe to chyba niegrzeczne dzieci powinny jeść?

Uwielbiam prowokacje! Widziałam jak trybiki w głowie pracują. Chyba mu nie zrobiłam krzywdy.

niedziela, 8 stycznia 2023

Nowy rok, nowy blog

 Nie podróżuję. Czytam prawie wyłącznie to co dotyczy pracy. A praca jest ciekawa. Zostawszy prawie emerytką otworzyłam gabinet logopedyczny. Lubię to miejsce, bo kocham swoją pracę. Postanowiłam pisać o tym. W nowym miejscu zamierzam pisać o tym co mnie pasjonuje.

czwartek, 14 maja 2020

Miłosierdzie gminy

    W Indonezji nie ma opieki społecznej w takim rozumieniu jak w Polsce. System ubezpieczeń społecznych działa od niedawna i dotyczy tylko legalnie zatrudnionych. Wynika to trochę z uwarunkowań historycznych, trochę z organizacji życia społecznego, a częściowo z filozofii życia tu i teraz.
Źródło: Instagram @pldiindonesia

środa, 6 maja 2020

Siedząc w ukryciu

   Od ponad 2 miesięcy izoluję się. Nie dlatego, że takie są zalecenia. Mam doświadczenie z indonezyjską służbą zdrowia i nie chcę go powtarzać. Dlatego siedzimy kołkiem w domu. Nie jest źle, prawdę mówiąc. Gdyby nam wyłączyli internet, to dopiero by było nieszczęście!

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

A potem było wielkie bum!

   To było w piątek. Dochodziła trzecia po południu. Mimo wczesnej pory panował półmrok. Niebo zasnuły ciemne chmury. Zbierało się na deszcz, pora deszczowa nie odpuszczała. Zapaliliśmy świecę, ustawiliśmy laptopy. Na ekranie jednego wyświetlały się teksty, na drugim kanał YouTube. Punktualnie o 15, w ciszy, wszedł ksiądz.