Zachorowałam na początku marca. Jedynym objawem była gorączka. Nie wiem jak wysoka, bo termometr się zepsuł. Leżałam przez 2 tygodnie. Nie myślałam o lekarzu. Raczej zastanawiałam się czy wzywać księdza. W końcu Głównodowodzący zarządził wyjazd do szpitala.
W Indonezji chyba wszystkie szpitale są prywatne. Za leczenie trzeba płacić. Ubezpieczenie zdrowotne działa od niedawna i jest dostępne dla niewielu. Ale i tak najpierw trzeba zapłacić za leczenie, a potem ubiegać się o zwrot.
Pojechaliśmy do najbliższego. Znałam go wcześniej. Odwiedzałam koleżankę, która leczyła się tam jakiś czas temu. Bardzo chwaliła opiekę i stwierdziła, że pod wieloma względami jest tam lepiej niż w szpitalach europejskich. Bardzo możliwe. Bo chociaż to ogromna placówka (zajmuje 35 pięter), to nowoczesna i dobrze wyposażona. Dysponuje świetnym sprzętem.
Oczywiście zmierzono nam temperaturę. Przy windach ( i w wielu innych miejscach) wisiały pojemniki ze środkiem odkażającym. Wyjechaliśmy na górę, do przychodni. Szybka rejestracja, przydzielenie numerka i za chwilę byłam w gabinecie. Rano nie było kolejki. Pani doktor szybko mnie zdiagnozowała, ale dla pewności kazała zrobić badania. Poradziła, że najlepiej pójść nie do laboratorium, a na SOR, bo tam, czekając na wyniki będę już miała podaną kroplówkę. I rzeczywiście. SOR jak z amerykańskich filmów o lekarzach. Położono mnie na łóżku, zasłonięto zasłonę i rozpoczęła się procedura. Diagnoza się potwierdziła, lekarz zalecił pozostanie w szpitalu. Cóż było robić? Zgodziłam się. Formalności trwały długo. Trzeba było opłacić SOR, a potem wykupić łóżko na 10 dni.
Łóżka szpitalne mają różne kategorie. Pokoje VIP są jednoosobowe. Te wyglądają jak w dobrym hotelu. Jest telewizor, biurko, szafa na ubrania, sofa dla gości. Łazienka oczywiście też.
Są też tańsze pokoje dwu- cztero- albo sześcioosobowe. Mniej komfortowe, ale też z własną łazienką i telewizorami. Łóżka mają podnoszone zagłówki, a przy każdym wisi pojemnik z płynem antyseptycznym. Każdy pacjent dysponuje stolikiem/ nadstawką na łóżko i sporą (dużo większą niż znane mi polskie) szafką nocną. I każdy może się oddzielić od reszty zasłonką, stwarzając wrażenie intymności.
To wrażenie intymności jest ważne. Chorych odwiedzają tłumy ludzi. Chyba wszyscy krewni i znajomi przychodzą. Przynoszą jedzenie, którym się wzajemnie częstują, rozmawiają, cieszą spotkaniem.
Pielęgniarka posadziła mnie na wózku i zawiozła na 30.piętro. Widok miałam piękny! Dostałam biały ręcznik i piżamę. Chwilę później przyszedł się przywitać pielęgniarz (wielu mężczyzn wykonuje ten zawód) obejmujący dyżur. I to mi się podobało. Każda zmiana przychodziła się przedstawić. Pojawiali się też lekarze. Rano dyżurny, sprawdzić mój stan. Koło południa prowadzący. Była też pani farmaceutka, która opowiedziała jakie leki mi podają. Dietetyczka przyszła zapytać dlaczego nie jem. Bo może mi nie smakuje indonezyjskie jedzenie. To oni przygotują zachodnie. Trochę dziwnie się czułam, że w ogromnym szpitalu będą gotować tylko dla mnie. Ale ja po prostu nie byłam głodna!
Ale trzeba przyznać, że posiłki były obfite (zaserwowali mi 1500 kcal na dzień) i ładnie podane. Każdy talerz owinięty folią. Nawet banan na tacce! To zapraszam do stołu:
![]() |
Kolacja |
![]() |
Śniadanie |
![]() |
Lunch |
Po lunchu udało mi się wypisać z tego przybytku. Nie mogłam tam dłużej wytrzymać. Oczywiście dostałam leki. Odliczoną ilość tabletek. Każde lekarstwo w woreczku, z dokładnym opisem kiedy i w jakiej ilości brać.
Po tygodniu, kiedy już czułam się lepiej, przyszedł SMS z przypomnieniem o wizycie kontrolnej. Nie poszłam, nie pytajcie dlaczego.
dzieki za ta relacje, co kraj to obyczaj, fajnie jest poczytac jak gdzies jest inaczej. Podoba mi sie ze lekarze przychodza czesciej niz u nas, ja ostatnio, nie przedostatnio nie moglas sie doprosic informacji. No ale tak zaplacic za wszystko od razu to nie kazdy sobie moze pozwolic, wspolczuje ludziom tam zyjacym.
OdpowiedzUsuńZ powodu pieniędzy większość ludzi leczy się u szamanów czy innych felczerów, niestety.
UsuńPosiłki wyglądają dobrze, na pewno lepiej, niż w naszych szpitalach.
OdpowiedzUsuńKoleżanka była w szpitalu onkologicznym i nie mogła się nachwalić, przynajmniej tam dbają o pacjentów.
Ja odwiedzałam ojca w szpitalu rok temu, przepełnienie, ludzie leżeli na korytarzach, żadnych parawanów, duchota, w sali 3- osobowej czterech panów w różnym stopniu przebiegu choroby, ciasno tak, że pielęgniarka miała problem z założeniem kroplówki.
Nawet nie próbuję sobie wyobrazić jak jest teraz, gdy ten wirus...
Mam nadzieję, że już jesteś zdrowa:-)
To jest szpital prywatny. Może sobie pozwolić na brak zagęszczenia.
UsuńTak, wygląda na to, że jestem zdrowa. Przynajmniej fizycznie. Dziękuję
Matko jedyna, tam jest lepiej niż w Leśnej Górze!
OdpowiedzUsuńNie wiem. Z Leśnej Góry bym nie uciekała tak szybko. No i lekarze mniej przystojni
UsuńNo to mamy od ręki gotową dietę indonezyjską...
OdpowiedzUsuńWygląda smacznie...
katasta227
Zupa 3 razy dziennie. Ale rzeczywiście smaczne
UsuńFaktycznie wizyta w szpitalu wyglądała zupełnie inaczej niz to sobie wyobrażałam ... Dużo zdrowia życzę :)
OdpowiedzUsuńDziękuję, jest lepiej
UsuńOjej, mam nadzieję, że już wyzdrowiałaś całkowicie.
OdpowiedzUsuńA szpital sprawia bardzo dobre wrażenie. I jedzenie przyzwoite. Tylko te odwiedziny całych rodzin i pociotków mnie przerażaja, mimo zasłonki.
Życzę Ci dużo zdrowia :))
Bardzo dziękuję. Też mam nadzieję, że jestem zdrowa. Czuję się dobrze.
UsuńNajważniejsze, że to nie ten szaleniec co terroryzuje świat. A skoro nie poszłaś na kontrole to znaczy wszystko idzie w dobrym kierunku. Ja tez spędziłem tutaj nic w szpitalu prywatnym. Oferta bardzo podobna.
OdpowiedzUsuńZdrowia życzę.
Mam nadzieję, że idzie w dobrym kierunku. Nie wiem co siedzi w środku, z zewnątrz jest w porządku. Sprawdzanie tego albo nie to wybór, nomen omen, między dżumą a cholerą. Dziękuję
UsuńZdrowia życzę, bo ono najważniejsze zawsze i wszędzie.
OdpowiedzUsuńZwłaszcza teraz jest ważne. Dziękuję i wzajemnie
UsuńDobrze wygląda ten szpital< ale prywatne i u nas ocierają się o luksus. Te państwowe należy omijać, niestety. Najważniejsze, że wszystko w porządku i zdrowie dopisuje. W sumie - to ono na pierwszym miejscu.
OdpowiedzUsuńSerdeczności zasyłam
Zdrowia życzę!
UsuńZdrowia życzę, Ewo, to najważniejsze. Byłam kiedyś w polskim prywatnym szpitalu - nie powiem, było super, świetne jedzenie i opieka. Tyle, że koszt z kosmosu. Jak wszędzie... a zupę trzy razy dziennie to ja bardzo chętnie :).
OdpowiedzUsuńDziękuję i wzajemnie!
UsuńKoszt z kosmosu, to prawda.
W grudniu leżałam w państwowym szpitalu w Polsce. Po zawale. I muszę przyznać, że warunki miałam dobre. Szpital warszawski. Jedzenie dobre, lekarz prowadzący sympatyczny. Może miałam po prostu szczęście?
OdpowiedzUsuńA może po prostu tak wyglądają szpitale w Polsce? Dużo zdrowia życzę.
UsuńCiekawy post, bo skądże miałabym wiedzieć jak jest naprawdę w indonezyjskim szpitalu? Nie jest źle... :) Ale nie choruj, tego Ci życzę :)
OdpowiedzUsuńNiby źle nie jest, ale z jakiegoś powodu (albo nawet kilku), nie chciałam tam zostać.
UsuńDziękuję i wzajemnie.
Jak wygląda polski szpital możesz zobaczyć w serialu "Szpital" :)))) Ale to tylko tak na filmie jest. W realu znacznie gorzej, ale za to nie zrujnujesz rodziny, jak zachorujesz.
OdpowiedzUsuńNie mam polskiej telewizji. Zresztą żadnej nie mam.
UsuńObie wiemy, że z naszych składek można opłacić leczenie niejednego chorego.
Zdrowia :):
OdpowiedzUsuńDziękuję i wzajemnie. Teraz wszyscy musimy o nie dbać.
UsuńPrzede wszystkim życzę zdrowia.
OdpowiedzUsuńW moim przypadku mogłabym napisać pracę doktorska na temat polskich szpitali. Na temat lekarzy, badań, warunków czy wreszcie posiłków.
W ubiegłym roku miałam poważną operację, później jeszcze przebywałam w różnych szpitalach po 2 - 3 tygodnie aż 5 razy.
W tym roku w styczniu też byłam tydzień w szpitalu. Czekam na wyniki biopsji nerki. I nic cisza. Koronawirus wszystko zablokował. Nie wiadomo, jak mnie dalej leczyć...
Więc, szczęśliwi Ci, którzy nie muszą przebywać w szpitalnej rzeczywistości.
Wszystkiego dobrego.
Pozdrawiam.
Dziękuję i wzajemnie. Dbaj o siebie i myśl pozytywnie. Co innego możemy zrobić?
UsuńSzpital wygląda ok, ale może są jakieś haczyki.
OdpowiedzUsuńZdrowia Ci życzę Ewo:)
Oj są haczyki, są. Nie bez powodu uciekłam.
UsuńDziękuję.
Życzę zdrowych i błogosławionych świąt
Pozdrawiam świątecznie Imienniczkę na antypodach. Zdrowia życzę.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. Wzajemnie wszystkiego dobrego.
UsuńWierzyć się nie chce że takie miejsca istnieją :) Mam nadzieję że już jesteś zdrowa
OdpowiedzUsuńFizycznie czuję się dobrze. Mam nadzieję, że nie pojawią się już komplikacje
UsuńZapytam konkretnie. Ile za możliwość opowiedzenia o tym , kosztowała ?
OdpowiedzUsuńOpowiedzenie za darmo.
UsuńNajtańsze łóżko kosztuje jakieś 50 euro za dobę. Leczenie płatne osobno.
Zdrowia życzę!
OdpowiedzUsuńPrywatna placówka … to wiele wyjaśnia, dlaczego są takie różnice odnosząc się do naszych państwowych szpitali. Choć nie do wszystkich oczywiście :)
Wciąż wierzę, że może tak być nie tylko za pieniądze.
UsuńHmmm, ja bym nie chciała do szpitali . Byłam 2 razy jak rodziłam dzieci czyli 10 lat temu i 5 lat temu i mam nadzieję, że zdrowie dopomoże i nie będę więcej razy :)
OdpowiedzUsuńNikt nie chce być chory. A już trafić do szpitala to w ogóle. Dlatego się izolujemy.
UsuńZdrowia życzę!
Bardzo dobry wpis. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńDziękuję. Również pozdrawiam.
Usuń