Dużo po Indonezji podróżuję. Czasem służbowo, czasem prywatnie. Oczywiście nocuję w hotelach. Personel hotelowy zawsze jest
bardzo uprzejmy, uśmiechnięty, chętny do pomocy. Czy jest w stanie pomóc to już
inna sprawa.
Hotele są różne, rzecz jasna. I nie mówię tu o
ilości gwiazdek, ale o standardzie jaki tym gwiazdkom odpowiada. Dziś będzie o
tym, z czym musiałam się zmierzyć.
![]() |
Lobby hotelu na wyspie Banten |
Pierwszy nasz poważny wyjazd miał miejsce po 2
miesiącach pobytu w Jakarcie. I od razu zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę.
Polecieliśmy do Jayapury, stolicy Papui. Hotel pięknie położony, z widokiem na
zatokę. Odebraliśmy klucz (taki tradycyjny) z recepcji, wjechaliśmy na piętro.
Otwieramy drzwi, a tu niespodzianka – drzwi są zamknięte od środka na zapadkę
(czy inny haczyk)! Przybył technik, pomajstrował, drzwi odblokował. Wchodzimy,
a z klimatyzatora umieszczonego nad wejściem leje się woda! Poprosiliśmy o
zmianę pokoju. Wszystko było w nim w porządku. Postanowiliśmy się chwilę
przespać. Wprawdzie przeszkadzał nam hałas silnika barki pracującej na morzu,
ale zmęczeni całonocną podróżą szybko zapadliśmy w sen. Kiedy się obudziliśmy
silnik nadal hałasował, a barka nie wyglądała na pracującą. Szybkie śledztwo
wykazało, że nasz pokój znajduje się dokładnie nad generatorem prądu,
pracującym oczywiście całą dobę! Pozostało poprosić o kolejną zmianę pokoju.
Niestety, wszystkie dla niepalących były zajęte. No cóż, wybór między smrodem, a hałasem łatwy nie jest. Wybraliśmy smród, który szczęśliwie ograniczył się
tylko do korytarza.
![]() |
Widok z hotelu w Jayapurze |
![]() |
Widok z hotelu w Manado |
W Kupangu, na Timorze przypadkiem trafiliśmy do
najlepszego hotelu w mieście. Rzeczywiście miał piękne lobby i całkiem ładne
pokoje. Tylko pościel wydawała się lekko przybrudzona. Ale był już wieczór,
światło niezbyt mocne, mogło się nam wydawać. Pogniecione poduszki nie
pozostawiły złudzeń- ktoś spał w moim łóżeczku! Poprosiliśmy o zmianę pościeli.
Łatwiejsza dla personelu okazała się zmiana pokoju. Łazienki nie dało się
zmienić, a woda pod prysznicem była zaledwie letnia. Rano postanowiliśmy pójść
na basen. Mógłby być ładny, gdyby nie fakt, że były na nim prowadzone prace
remontowe. Była woda, były ręczniki i leżaki, a wokół kupy gruzu. Odechciało
nam się pływania.
Ostatnio byliśmy w Bandungu, 160 km od Jakarty.
Hotel ma w internecie bardzo dobre opinie. Wygląda pięknie. Bardzo stylowy,
stary budynek. Tylko weszliśmy do pokoju i natychmiast postanowiliśmy go
zmienić. Nawet nie pozwoliliśmy wnieść walizek. Przeszkadzał nam hałas ulicy.
To jest niestety zmora indonezyjskich hoteli (i nie tylko). Okna są pojedyncze
i słabo wyciszone, a ruch całodobowy. To znaczy dla mnie zmora, bo
Indonezyjczykom hałas nie przeszkadza. Przenieśliśmy się do pokoju po drugiej
stronie budynku. Z widokiem na piękny, tropikalny ogród. Słychać było tylko szum
ogrodowego wodospadu. Dopóki nie przyłączył się muezzin z meczetu. To kolejna
zmora. Niestety trudna do uniknięcia. Jednak lepiej obudzić się raz, niż nie
zasnąć wcale.
![]() |
Wejście z ogrodu do hotelu w Bandungu. |
Drugiego dnia naszego pobytu, kiedy po całodziennych
zajęciach, upoceni chcieliśmy wziąć prysznic przed czekającą nas kolacją z
gubernatorem okazało się, że ciepłej wody brak. Awarie się zdarzają. Kuriozalna
była propozycja pani manager, że wynajmie nam pokój w innym hotelu, żebyśmy się
mogli umyć. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że woda w naszej toalecie nie
spływała, a na naprawę (częściową) musieliśmy czekać ponad godzinę! Dobrze, że
w pokoju obok mieszkali znajomi, bo pęcherz by mi rozsadziło!
Personel w tym hotelu był bardzo miły, ale powolny.
Szczyty powolności osiągnęli w hotelowej restauracji. Co rano przy śniadaniu
robiliśmy zakłady jak długo będziemy czekać na kawę. Rekord to 20 minut.
Jesteśmy mistrzami zmiany pokoju. Ale raz zdarzyło
nam się zmienić hotel. Było to w Toraja. Nie spodziewaliśmy się luksusów, bo
miał być to hotel w tradycyjnym domu. Z zewnątrz budynek nie wyglądał źle. Ale
okazało się, że to zwykła szopa byle jak zbita z desek. Do pokoju należało
wejść po stromych, wąskich schodach. Były tam tylko rzucone na podłogę cienkie,
gąbkowe materace. Ale dopiero na widok „łazienki” wpadłam w rozpacz. Prysznic
to plastikowa balia pełna rdzawej, śmierdzącej wody. Brzydziłam się tam dotknąć
czegokolwiek. Poszliśmy spać brudni, uciekliśmy skoro świt.
![]() |
"Łazienka" w Toraja |
Moje hotelowe przygody wcale nie dowodzą braku
gościnności. Trzeba uczciwie przyznać, że Indonezyjczycy są bardzo gościnni.
Nawet przypadkowego gościa sadzają między sobą,na podłodze i częstują czym
chata bogata. Nie pomaga tłumaczenie, że dopiero jadłam. Skosztować trzeba, a
przynajmniej napić się wody.
Najczęściej doświadczam gościnności
instytucjonalnej. Bywam w różnych miejscach w ramach działalności w
stowarzyszeniach. Każda umówiona wizyta w jakiejkolwiek instytucji to
obowiązkowy snack box (w najgorszym razie). Bo dzielenie się jedzeniem to
najlepszy wyraz przyjaźni.
Dlaczego nie opisuję hoteli, w których wszystko było
zgodne z oczekiwaniami? Nie dlatego, że takie hotele nie istnieją. Istnieją,
ale pisanie o nich byłoby nudne.
Oj, chyba na przyszłość musisz mieć w torebce stopery do uszu. Tym sposobem uniknęłabyś przynajmniej częściowo poczucia niedogodności :)
OdpowiedzUsuńW miejsce opisanej przez Ciebie gościnności, wolałabym jednak solidność. Co mi po miłym uśmiechu kelnera po pół godzinnym oczekiwaniu na kawę?
Ze stoperami zasnąć nie mogę. Próbowałam.
UsuńTutaj po prostu inaczej definiują solidność
Mój najgorszy przypadek hotelowy w Ekwadorze to słona morska woda z prysznica. Inna sprawa, mało podróżujemy po Ekwadorze. Patrzyłem na mapę zegarową. Jeste aż 12 godzin do przodu i trochę niżej od równika niż ja.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Czyli kładziesz się spać jak ją wstaję.
UsuńPrawie ale nie całkiem. Ide lulu około 11 pm czyli prawie w południe u Ciebie. To Ty chyba juz na nogach
UsuńChciałabym pospać do 12!
UsuńSama nie wiem, co przeszkadzałoby mi bardziej, hałas czy brak wody, ale jednego i drugiego też doświadczyliśmy, nie mówiąc, że zarezerwowaliśmy hotel z basenem, który okazał się w remoncie, bez kropli wody.
OdpowiedzUsuńCzasami zdjęcia w Internecie nie przygotowują na wszystkie niespodzianki, największa niespodzianka bywają hałaśliwi turyści, którzy nie liczą sie z innymi gośćmi hotelu czy pensjonatu...
No tak, to się może zdarzyć wszędzie.
UsuńWitaj Ewo :)
OdpowiedzUsuńOj to faktycznie miałaś nieciekawe przeżycia tym bardziej, że byłaś tam służbowo. Bywaliśmy w różnych miejscach i hotelach i pomimo, że rzadko kiedy zgadzało się to z tym co było opisane w katalogach, czy na stronie internetowej warunki były naprawdę dobre. Z reguły szukam hoteli o dość wysokim standardzie ponieważ mam mnóstwo chorób dlatego nie mogę sobie pozwolić na spartańskie warunki. Najczęściej bywamy w Turcji, bo ceny nie są aż tak szalone (chociaż w ostatnim czasie poszły w górę), a hotele są naprawdę warte polecenia.
Pozdrawiam :)
Czasem służbowo, czasem prywatnie.
UsuńZ mojego doświadczenia wynika, że im więcej gwiazdek ma hotel, tym łatwiej o wpadkę. Takie zderzenie oczekiwań z szarą rzeczywistością
Kiedy coś napiszesz?
No tak masz rację, dlatego uważam, że hotel powinien mieć mniej gwiazdek niż mu przysługuje, bo lepiej turystę mile zaskoczyć niż niemiło rozczarować ;)
UsuńCoś tam od czasu do czasu powstaje u mnie, a nowy temat szykuję na dziś lub jutro ;)
Czekam z niecierpliwością
UsuńA ja swój pobyt koło Wenecji - to znaczy noc w hotelu w Lido di Jesolo wspominam jak kosznar. Hałas był tak niesamowity całą noc, że nie potrafię go zapomnieć.
OdpowiedzUsuńNo popatrz. A ja Lido de Jesolo wspominam miło. Chociaż małżonek zostawił tam marynarkę.
UsuńSkąd te wszechobecne generatory? Nie macie prądu z sieci?
OdpowiedzUsuńW Jakarcie mamy. Poza nią bardzo często nie, zwłaszcza na mniejszych wyspach. Poza tym każdy szpital chyba musi mieć zasilanie awaryjne.
UsuńW Polsce szpitale też mają takie ustrojstwa (o czym wiesz), ale raczej nie korzystają. Trochę dziwi mnie ta cała sytuacja z hotelami. Nocowałem w campach w Wenezueli i choć luksusów nie było (czasem były to tylko hamaki pod wiatą), syfu również nie widziałem.
UsuńMoże to kwestia spojrzenia. Nie narzekam na bungalowy, bo oczekuję od nich czego innego niż od hotelu wielogwiazdkowego. Zresztą w hotelach zasadniczo syfu nie ma (jeśli się mruży oczy). Oni sprzątają i naprawdę się starają. Na przykład szorują płyty chodnikowe. Ale pościel nie musi być śnieżnobiała. Nie widzą takich szczegółów. Być może ma to też związek z muzułmańskim stosunkiem do doczesności.
UsuńPrzeciągnęłaś mnie przez koszmar. O_O Przydałaby się lista niebezpiecznych hoteli i takich do przeżycia, na wszelki wypadek.
OdpowiedzUsuńMyślałam o tym. Ale, po pierwsze to co dla mnie nie do zniesienia, dla innych może być zabawnym urozmaiceniem. Po drugie hotelowa rzeczywistość też się zmienia. Mieliśmy taki fajny hotel w Yogjakarcie, powrót po roku był mało przyjemny.
UsuńMnie przeraziła miska z brązową wodą. Jeśli chodzi o hałas, zawsze na wszelki wypadek mam w podróży stopery do uszu. Niestety przydają się, ale są skuteczne.
UsuńPoza higienicznymi sprawami, to prawdopodobnie niewiele mnie odstraszy, szczególnie kiedy jestem zmęczona.
Znajomi mieli przygodę z karaluchami w kreteńskim hotelu i panikowali. A ja, wiedząc, że to trzyma się podłogi i nie jest jadowite, nie miałabym z nimi problemu, jedynie zastanowiłoby mnie, skąd tu są.
Łazienkę mieli elegancką, a pokój czyściutki, więc może to byli przypadkowi goście.
Inni znajomi mieli problem na Mazurach, bo po deszczu wskakiwały im do domku żaby, a pani rodziny panicznie się ich boi. Miałam ten sam kłopot i po prostu je wyłapywałam i wyrzucałam, żeby mi nie pozdychały pod łóżkiem. Ale jak Boga kocham, brązowej wody bym nie zniosła... Tak samo braku sprawnej toalety.
Muszę Cię zmartwić- karaluchy potrafią się wspinać.
UsuńŻab i jaszczurek też nie znoszę. Mąż je wyłapuje. Problem jest w bungalowach w stylu balijskim- łazienka jest pod gołym niebem i to ja jestem intruzem.
Ale nie są agresywne i jadowite.
UsuńO właśnie, lubię miejsca, gdzie to ja jestem intruzem, ale ma to swoje granice. Chodzi o egzotyczne miejsca. Jakby wszedł mi do domu Liściołaz żółty, to bym zaczęła chodzić po suficie.
W Polsce natomiast, nie mamy takich problemów.
Czasem mam wątpliwości co do tego braku agresji. Są wielkie i patrzą nienawistnie...
UsuńNo to są uroki życia na walizkach. Ale co zobaczyłaś to Twoje:) :) Warto chociaż było czekać tak długo na kawę ??? swojego czasu bardzo dużo podróżowałam po Polsce i żałuję, że nie prowadziłam wtedy bloga :) zdarzyło się nam mieć pokój hotelowy z prysznicem w .... pokoju. A kabina była tak mała że jak zostawiłam szampon na brodziku (półki brak) to musiałam otworzyć kabinę i wyjść bo schylenie się nie było możliwe
OdpowiedzUsuńNa kawę warto czekać zawsze. Chyba, że zdąży wystygnąć.
UsuńTutaj jest taka moda, że łazienki są oddzielone od pokoju ogromną szybą. Czyli prysznic też w pokoju właściwie. I nie tylko prysznic.
Na hałas mam zawsze zatyczki, ale na smród jestem wyczulona, a na to zatyczek nie ma. W jednym z hoteli tak cuchnęła poduszka, że odtąd wożę własnego jasia. W Hiszpanii też były karaluchy, więc trzeba było hotel zmienić.
OdpowiedzUsuńAle obsługa za granicą wszędzie była miła, natomiast w kraju dąsy, fochy, o uśmiechu należy zapomnieć. Twój opis jest dowcipny. Wynika z niego, że jesteś bystrym obserwatorem.
Serdecznie pozdrawiam
Ja niestety nie mogę zasnąć z zatyczkami.
UsuńTutejsza obsługa jest miła do tego stopnia, że nigdy klientowi nie odmawiają. Jeśli jakiegoś życzenia nie są w stanie spełnić , to nie mówią nie. Po prostu gość czeka, i czeka , i czeka...
Nie podróżuję, więc nie mam refleksji na temat hoteli. Ta łazienka w Toraja przebija chyba wszystko inne. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTo generalnie był upiorny hotel.
UsuńJa zasadniczo staram się nie wybrzydzać. Ale pewne oczekiwania mam. I wbrew pozorom cywilizowanej Australii też zdarza się mnie niemiło zaskoczyć.
No to faktycznie niezłe przygody hotelowe i nie tylko...
OdpowiedzUsuńTeż nam się zdarzały różne wpadki hotelowe, ale to o czym przeczytałam w Twoim poście i komentarzach, to faktycznie "małe koszmarki".
Moc pozdrowień.
Wpadki zdarzają się wszędzie. Czasem jednak ich nasilenie jest niewyobrażalne
Usuń