W tym roku jeszcze słabo kwitną. Tym razem to za wcześnie. Pomyśleć, że rok temu przyjechaliśmy za późno. Ale nie szkodzi. Udało się znaleźć fioletowe kępy. Pogoda też współpracowała. Było nastrojowo i przepięknie. Zwłaszcza, że pusto. Wiadomo- środek tygodnia, przed południem i wszyscy szykowali się na wieczór. "Nasze" miejsce nie jest bardzo okupowane. Chociaż bywa tak tłoczno, że auta nie ma gdzie postawić. To jednak teren miejski. Drogi wprawdzie gruntowe, ale dobrze utrzymane. Mają nawet nazwy. W mapach Google jest zaznaczony parking. Szumna nazwa. Po prostu polana na skraju lasu. I to się komuś nie podoba. Podejrzewam mieszkańców jedynego w okolicy domu. Rzeczywiście w weekendy ruch jest spory, to może denerwować. Ale żeby układać ogromne gałęzie uniemożliwiające postawienie auta? Przecież kierowcy zastawią drogę, kawałek dalej. A droga bardzo szeroka nie jest. I jak dojedzie karetka w razie potrzeby? Jakim egoistą trzeba być, żeby nie chcieć się dzielić nie swoim lasem!
Mogę podróżować po świecie. Czasem wolę po literaturze. Wszędzie spotykam ludzi niezwykłych. O tym jest ten blog
piątek, 14 sierpnia 2026
Wszyscy o tym zaćmieniu
A ja o wrzosowisku. Taka nasza tradycja. Zaczęła się 37 lat temu. Wtedy nie wierzyłam, że wrzosy będą kwitły tak wcześnie. Przecież to sierpień. Bardzo chciałam, żeby jednak były. Tak sobie wymarzyłam. I były! Może nie jakieś spektakularne ilości, ale na bukiet wystarczyło. Bo wrzosy lubię prawie jak morze- od zawsze.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

.jpg)
Dobrze jest mieć swoje miejsca i do nich wracać. A ja może przygarnę jakiegoś kwiatka do pokoju bo teraz mam tylko piątkę skarbów moich.
OdpowiedzUsuńKwiatki doniczkowe mają jedną wadę- trzeba pamiętać o podlewaniu, niestety
UsuńWrzosowiska, pola słoneczników, małe jeziorka w lesie...mnóstwo jest pięknych miejsc.
OdpowiedzUsuńZ jednej strony złośliwość miejscowych, z drugiej bałaganiarstwo przyjezdnych, a wystarczyłby wzajemny szacunek! Widać to w trakcie naszych wycieczek, niektórzy zachowują sie na zasadzie - po nas choćby potop...
Niestety masz rację. Jest coraz gorzej z troską o otoczenie. Poza wiecznym gadaniem jak to trzeba dbać, bo klimat i bla bla bla. A w małych rzeczach działać się nie chce. "Nasza" plaża coraz bardziej zaśmiecona, ogniska na porządku dziennym.
UsuńAleż piękne te Twoje wrzosy. I jeszcze śliczne pieseczki we wrzosach. I ja bardzo lubię wrzosowiska...Widziałam takie kiedyś niedaleko Edynburga...
OdpowiedzUsuńPieski z medalami. Szkockie wrzosowiska kojarzą mi się z "Wichrowymi wzgórzami" Chętnie bym odwiedziła przy okazji
UsuńNajbardziej podoba mi się chyba to, że takie zjawiska potrafią na chwilę zatrzymać ludzi, którzy na co dzień w ogóle nie interesują się astronomią. Nagle wszyscy patrzą w niebo i chcą zobaczyć coś, czego nie da się przecież „przewinąć” ani obejrzeć później w internecie w dokładnie ten sam sposób. I chyba właśnie dlatego takie momenty mają swój wyjątkowy urok.
OdpowiedzUsuńNiektórzy twierdzą, że to było zjawisko atmosferyczne ;) Może dlatego, że się nie interesują.
UsuńMyślę, że podobnie jest z każdym innym momentem wartym zatrzymania. Rzecz w tym, że niewielu potrafi go przeżyć. większość chce utrwalić i patrzy przez obiektyw aparatu.
Miło widzieć wrzosy. Od zawsze kojarzyły mnie się z wrześniem, a tu taka niespodzianka. Piękny pies.
OdpowiedzUsuńJak sama nazwa wskazuje wrzosy kwitną... w sierpniu ;) Na zdjęciu są 2 psy, jeden schowany we wrzosach. Piękne rzeczywiście. Dziękuję.
UsuńWrzosy przypominają o przemijaniu letniego czasu i przygotowywaniu się przyrody do zmian i chłodnych poranków. Zatrzymać czasu nie można, a szkoda.
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności
Może i dobrze, że nie sposób zatrzymać. Jesień nie jest brzydsza od lata, ani piękniejsza od zimy.
Usuń