środa, 15 sierpnia 2018

Jak w banku


   Nie posiadam indonezyjskiego konta bankowego. Korzystam z polskich kart. Działają, moja lepiej niż mężowa. Nie chce mi się zgłębiać tutejszego systemu bankowego. Chociaż nie da się ukryć, że kusi.
   Co chwila natykam się na promocję. W tej restauracji klienci banku mają zniżkę na danie dnia, w tamtej dostają zwrot połowy ceny za kawę. Co bank to lepsza oferta. Nic dziwnego, że moje koleżanki mają po kilka(naście?) kart różnych banków. Ja niestety jestem realistką. Wiem, że środki na koncie nie biorą się znikąd i prędzej czy później za "okazję" będę musiała zapłacić. Nie dam się nabrać.   
   Ostatnio musiałam przesłać rupie. Wiadomo, że z Polski długo i drogo. Poszłam więc do banku z gotówką. Było dziesięć minut po trzeciej. Kątem oka zauważyłam, że placówka jest czynna do 15. Ale ochroniarz otworzył przede mną drzwi, więc może mi się przewidziało. Był bardzo uprzejmy. Zapytał w jakiej sprawie, skierował na piętro. Tam inny pracownik wybrał formularz i pomógł go wypełnić. A potem podprowadził do odpowiedniego okienka, wskazał krzesło. Tak, indonezyjscy klienci mogą siedzieć podczas załatwiania spraw! Uśmiechnięty pan mnie przeprosił, że pieniądze pójdą dopiero jutro. Bo dzisiaj już właściwie jest zamknięte! Trochę się zawstydziłam, przeprosiłam. Kto by przypuszczał, że po godzinach pracy drzwi są otwarte? I nikt się nie złości na spóźnionego klienta? Przy wyjściu ochroniarz przytrzymał mi drzwi, wcisnął guzik windy. 
   Tak, po godzinach też można być miłym i uśmiechniętym. 
 Edit:
Kilka dni później wpłacałam gotówkę w innym banku. Z rana dla odmiany. Ochroniarz zapytał w jakiej sprawie przyszłam, dał numerek, posadził w odpowiedniej kolejce. Długiej i wolno się przesuwającej. Ale miałam czas. Po 15 minutach podszedł ochroniarz, upewnił się, że tylko wpłacam pieniądze i zaproponował, że może mi pomóc załatwić to szybciej użyczając mi swojej karty bankomatowej. Trochę nie dowierzałam, że dobrze rozumiem. Podeszliśmy do wpłatomatu, wpłaciliśmy moje pieniądze na jego prywatne konto i przelaliśmy na to, na które chciałam.  Ot, taka bezinteresowna pomoc. Owszem, ryzykowałam, ale niewiele. W banku są kamery, na wydruku miałam jego numer rachunku. Pieniądze dotarły do adresata.

22 komentarze:

  1. Widać można, ale muszę przyznać, że w moim banku są postępy, bo też załatwiam, siedząc i nawet panie wstają na widok klienta, czego wcześniej nie było. Obawiam się jednak, że po godzinach drzwi nie stoją otworem, tego nie wymagam, wolę gdy w godzinach szczytu czynne są wszystkie stanowiska.

    OdpowiedzUsuń
  2. To cała przyjemność załatwiać sprawy w banku w Indonezji. Z tą uprzejmością to pobili na głowę Japonię. Nie miałam co prawda takiej sytuacji, ale z pewnością nie przyjęli by interesanta w banku po godzinach pracy.
    A propos polskiej karty bankowej. Ja też na początku korzystałam z polskiej karty w Japonii, ale różnego rodzaju prowizje i kursy przeliczeniowe walut były zabójcze, więc zrezygnowałam. Nie masz tego problemu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w Japonii nie można się spóźniać. Jak pociąg odjedzie 2 sekundy po czasie to przepraszają ;)
      Jakieś prowizje mi biorą, ale niewielkie. Nie zarabiam w rupiach, więc i tak bym musiała przelewać/wypłacać z polskiego konta.

      Usuń
  3. :) od razu widzę pańcię, która nie odbiera w banku telefonu o 7.50 , zapytana przez przełożonego czy nie słyszy dźwięku telefonu , odparła, że przecie ona pracuje od 8.00 Ręce mi opadły .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani nie utożsamia się z firmą. A pracę zacznie od kawy.
      W Indonezji duży nacisk się kładzie na pracę zespołową, wszyscy są częścią firmy i dbają o jej wizerunek. I, jak sądzę, mój kolor skóry też nie jest bez znaczenia- białasa trzeba zadowolić.

      Usuń
  4. To miłe, że ktoś robi coś, czego nie musi, choć tak naprawdę to w interesie banku było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wizerunkowo zyskali. Bo za przelanie pieniędzy zapłaciłam tylko 1,50 zł.

      Usuń
  5. Myślę, że banki komercyjne wszędzie tak działają. W końcu żywią się naszą gotówką, więc nie mogą sobie pozwolić na odejście żywiciela. PS. Przyłączam się do pytania Monokuren

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wszędzie. Również w Polsce. Banki, niekoniecznie pracownicy. Nie każda pani z okienka ma świadomość, że to nasze pieniądze ją utrzymują.
      Opłaty są niewielkie. Nie zarabiam w rupiach, więc pensja i tak by musiała być przeliczona.

      Usuń
  6. Tak, tylko w banku spotkamy panie z przylepionym uśmiechem, by wydawało się nam, że tylko czekają na klientów i z tego powodu są szczęśliwe. Przylepiony, czy nie, ale miło jest być obsługiwanym bezszelestnie i z serdecznością w głosie.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo, jak pisałam wyżej, to my te panie utrzymujemy. Z uśmiechem wszystko jest prostsze

      Usuń

  7. Nie mam karty, nie mam konta w banku. Nie reaguję na reklamy i promocje z tym związane. Niestety nie jest tak bym obywała się bez. Moja kochanka ma konto, ma bank itp i ... płaci za mnie ...więc taka zbyt konserwatywna nie jestem a szkoda bo to dla mnie lepsze było. Korciło mnie by założyć konto ale ... gdy niedawno w sądzie, nie było terminala by zapłacić za potrzebne oświadczenie o niekaralności i ludzie biegli na ulicę po gotówkę, stwierdziłam ,że jeszcze na to nie czas. Lubię być zacofaną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie byśmy wyglądali bez konta! Jego posiadanie to konieczność, jeśli od pracodawcy dzielą tysiące kilometrów.

      Usuń
  8. Często zdarza mi się zastanawiać, co będzie gdy nagle ludzie zostaną pozbawieni kont, dostępu . Zostanie im tylko to co maja na sobie i w domu. Prędzej czy y później nastąpi taki krach . Przy życiu pozostaną ci, którzy mają coś co można wymienić na żywność, ci co mają żywność, ci co potrafią zrobić coś co można na żywność wymienić . Reszta w sposób naturalny zginie. Armagedon a to wszystko przez zestaw odpowiednio dobranych cyfr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dam sobie radę. Mam w piwnicy aparaturę, która nie pozwoli mi zginąć!

      Usuń
    2. I to jest niezawodny środek płatniczy!

      Usuń
  9. Przestraszona przez Kloszarda rezygnuję z oszczędzania w bankach i gromadzę żywność oraz rzeczy na wymianę. A póki jeszcze pamietam, jak to jest w naszych bankach: w Polsce w bankach rzeczywiście klienci sa coraz częściej uprzejmie i z uśmiechem obsługiwani. Nawet jak na koncie bryndza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż dziw bierze. Na odległość ta uprzejmość nie działa. Od kilku dni próbujemy się skontaktować z naszym doradcą VIP w polskim banku. Bezskutecznie. Ogólny telefon też nie odpowiada. Eh.

      Usuń
  10. Aż cieplej na sercu mi się zrobiło po przeczytaniu Twojego wpisu! Naprawdę. :) Taka uprzejmość powinna być normą i to w każdym kraju! Szczególnie u nas, bo kilka razy spotkałam się już z niemiłą postawą w sklepie.. a nawet w banku!
    Poszłam kiedyś do banku wpłacić 300 zł w pięciozłotówkach (zbierałam piątki przez prawie rok) i pani, która mnie obsługiwała z wyrzutem na twarzy stwierdziła, że "Z takimi groszami to do Żabki i niech wymienią, bo my tutaj tego nie potrzebujemy". Nawet nie wiesz jak mnie kusiło żeby przyjść do niej za parę dni z moimi miedziakami (mam ponad 20 zł w samych miedziakach), ale nie jestem aż tak mściwa. :D
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń