piątek, 21 września 2018

Przechytrzyć mafię.

   Postanowiliśmy zrobić sobie dłuższy weekend. Ale dokąd pojechać, żeby wypocząć? Nie lubimy wylegiwania się nad basenem (to mamy w domu). Nie lubimy tłumów i komercji (Bali odpada). Mamy jeszcze tyle ciekawych miejsc do zobaczenia, a czas ucieka! Wybraliśmy miasto, które w jakimś plebiscycie uznane zostało  za najpiękniejsze na Jawie. Surabaya.

   Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że przybyszy atakują na lotnisku naganiacze taksówkowi. Cena wyjściowa jest stała, negocjacje zależą od tego na ile nas wycenią. Regularnych taksówek z taksometrami na lotniskach indonezyjskich nie uświadczysz. Przy wjazdach stoją oficjalne znaki, że puste taksówki mają zakaz wjazdu. W Surabayi trafiliśmy też na tabliczkę z informacją, że zabrania się zamawiania taksówek online. Do tej pory  jakoś sobie z tym radziliśmy.
   Dawno temu, kiedy postanowiliśmy nie płacić mafii, a postoju taksówek nie mogliśmy znaleźć (bo nie istniał) po prostu zatrzymaliśmy przejeżdżającą. Kierowca ruszył z piskiem opon, a za samochodem biegli wygrażający pięściami naganiacze.
   Kiedy już trochę poznaliśmy tutejsze zwyczaje i język próbowaliśmy zamówić taksówkę przez aplikację. Kierowca zadzwonił i powiedział, że na przyloty przyjechać nie może. Więc czekaliśmy na odlotach. I wtedy odkryliśmy, że przecież taksówki przywożą pasażerów i wracają puste! Nic prostszego jak wsiąść do nich. Przez jakiś czas tak właśnie robiliśmy. Spacer z walizkami z jednej części terminala na drugą nie jest może najwygodniejszy, ale nigdy nie jest to jakaś długa droga. Do tej pory ten system działał. Ale nie w Surabayi.
   W Surabayi, jak zwykle postanowiliśmy się przejść. Oczywiście w towarzystwie naganiaczy, nawet się z nimi trochę targując. Pustych, wracających z lotniska taksówek było sporo. Żadna się nie zatrzymała. Niektórzy kierowcy przepraszająco składali ręce. Chyba bali się o życie.
   Przyszedł czas na aplikację. Szybko znalazła samochód. Ale kierowca zadzwonił i powiedział, że na lotnisko nie może. Zaproponowałam, że będę czekać na parkingu przy kantynie. Zgodził się. Czekanie się przedłużało. Naganiacze byli ciągle blisko. Taksówkarz chyba ich widział, bo nie podjeżdżał. Zauważyłam innego podróżnego, który przeszedł przez parking i wsiadł do samochodu na szosie. Uber? Naganiacze też go zauważyli, rzucili się w jego stronę. Jego szczęście, że był daleko. Zrezygnowaliśmy z taksówki aplikacyjnej. Ale mafii nie chcieliśmy dać satysfakcji. Postanowiliśmy dojść pieszo do wyjścia z lotniska.  A mafioso na skuterku podążał za nami. Kiedy zrezygnował, złapaliśmy taksówkę na drodze. Nie bardzo się opłaciło, bo taksometr wyliczył większą kwotę niż ta, którą wytargowaliśmy. Ale za to jaka satysfakcja!


   

22 komentarze:

  1. No nieźle, z tymi naganiaczami to istotnie problem, mnie zwykle to nie dotyczy bo mam opieke pilota i lokalnego przewodnika, oraz busik do dyspozycji - ale i tak próbują jak mogą :). W Surabaya nie byłam, pokażesz coś więcej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie pokażę. Pobyt był mało udany, nie chcę do tego wracać.

      Usuń
  2. Baaardzo mi się to podoba. Nie należy wchodzić w układy z bandytami. Ciekawe, ile osób odwiedzających Jawę tak postępuje? No i ilu wie o co w tym wszystkim biega?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że niewiele. My byliśmy bliscy poddania się. Gdybyśmy mieli cięższe walizki po prostu byśmy zaplaciki

      Usuń
  3. Boże, nawet tam? Myślałam, że zapotrzebowanie w tej strefie jest tak duże, że dla wszystkich zarobku starcza...świat się kończy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarobku by starczyło, ale po co się dzielić?

      Usuń
  4. Jak w Polsce, czyli w wa-wie, za komuny ... chociaż nie! Gorzej jednak! Tak na poważnie, to mam problem z tymi naganiaczami. Co prawda miałem styczność wyłącznie z tymi od restauracji, ale nie cierpię i unikam, jak tylko mogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też próbuję, ale czasem nie ma wyjścia, niestety. A w Surabayi wyjątkowo namolna byli.

      Usuń
  5. Sporo czytałam o tym pięknym mieście, a szczególnie podziwiałam te parki tematyczne. Pozwolę sobie wkleić piosenkę: https://www.youtube.com/watch?v=NE6EJfMZKdM
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa byłam komu skojarzy się ta piosenka.
      Ładnie jest i rzeczywiście bardzo zielono. Gdzie o tym czytałaś?

      Usuń
  6. I tak jawnie na Jawie mafia taksówkowa rządzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jawnie, bo inne podejście do praworządności mają. I nie tylko na Jawie. Zyski pewnie czerpie ktoś z władz miasta.

      Usuń
  7. Nieraz dla zasady warto... nie bo nie i już :) nie trzeba Indonezji - mieliśmy tuż pod nosem , też na lotnisku, ale prezydent miasta po skargach pasażerów się wkurzył i wykurzył :) Do centrum miasta chcieli 50 zł (a jest niespełna 10 km) i fajnie mieć mądrych rządzących miastem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutejsi rządzący też nie głupi. Na pewno im się to opłaca. Na każdym lotnisku tak jest, nikt nie próbuje tego zmienić.

      Usuń
  8. Ojej, ale zazdroszczę Ci tej wycieczki. Marzą mi się one, ale ciągle mam inne wydatki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Mi nawet do głowy nie przyszło, że wyląduję na końcu świata.

      Usuń
  9. No, to to rozumiem. Dopiąć swego i wygrać z mafią :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byliśmy bliscy poddania się. Ale im dłużej to trwało, tym bardziej nie chciałam dać im satysfakcji.

      Usuń
  10. ..."współczuję"...wiecznego poszukiwania i nie podam mojego miejsca w którym niczego nowego szukać nie muszę bo jest w nim wszystko a i czasem ten cudowny rodzynek przechadza się dłonią delikatnie poprawiając długie włosy. To piękne ,że jesteśmy różne, że ludzie są różni i mają odmienne potrzeby, pragnienia, pożądania i cudowne że jest świat który wszystkim, o czym marzą dać może... Radości w pożądaniu nowego życzę i bezpiecznego każdego powrotu do marzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadniczo też nie muszę szukać niczego. Wiem, gdzie mi dobrze. A jednak jestem ciekawa, jak żyją ludzie gdzie indziej. i dlaczego właśnie tak.

      Usuń
  11. Upór godny podziwu. Ja bym się pewnie wscześniej poddała.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie uwierzysz, ale w Warszawie też można mieć różne "przygody" z taksówkarzami. Coś o tym wiem, bo nie prowadzę samochodu, a komunikacja miejska odpada, więc kiedy muszę się ruszyć z domu, to tylko taryfa pozostaje. Uściski.

    OdpowiedzUsuń