sobota, 16 lipca 2016

Chiusa per ferie

Czyli tutup. Nie tyle przez ferie co przez totalny brak weny. Tekst- nagroda w konkursie się pisze i pisze. Będzie o plusach i minusach życia w Indonezji. Będzie, ale nie wiadomo kiedy. Zastój bez usprawiedliwienia. Źle mi z tym. A jutro wyjeżdżam w poszukiwaniu natchnienia. Jak znajdę to napiszę też o Pekinie. 

32 komentarze:

  1. W takim razie życzę odnalezienia weny twórczej i nowych wrażeń wyjazdowych :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć

      Usuń
  2. No Ty to przynajmniej poinformowałaś " o wypaleniu "Znaczy nie będziemy się martwili tylko wyglądali z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poinformowałam, bo nie wypadało dłużej milczeć

      Usuń
  3. Spoko wena wróci. A ja nadlatuję.... tak pojutrze chyba:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się rozminiemy! Wciąż jest deszczowo.

      Usuń
  4. Nic się nie martw, Ewo. Niedługo otwieram sklep z natchnieniem i weną. Ceny będą promocyjne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prowadzisz zapisy na listę społeczną? To ustawiam się w kolejce

      Usuń
  5. Weny ponoć nie ma, gdy życie na luzie, szczęśliwe, nie ma zmartwień i stresu. Znawcy twierdzą, że wena przychodzi, gdy człowiekiem szarpią emocje, gdy kłopoty, gdy dramaty. W tym kontekście, to nie jest tak źle.
    Serdeczności zasyłam i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo to pocieszające. Dzięki.

      Usuń
  6. Życie twórcze, podobnie jak inne zjawiska w życiu człowieka, to sinusoida. W tym momencie Ty Ewo jesteś w najniższym punkcie wykresu. Za chwilę wrócisz na szczyt, czego szczerze Tobie życzę.
    Sama mało jestem aktywna w blogowej rzeczywistości. Powód inny niż u Ciebie, pracuję i czasu wolnego mam mało.
    Pozdrawiam serdeczne i czekam na nowy tekst:)

    OdpowiedzUsuń
  7. No to czekamy na wenę, natchnienie i Ciebie. Cieszę się, że się odezwałaś, bo gdy kogoś dłużej nie ma, to u mnie zapala się czerwona lampka i zaczynam się denerwować.
    U mnie w przeciwieństwie wena i natchnienie jest, tylko ten ciągły brak czasu się wkrada i nijak go nie idzie przepędzić, nawet gdyby doba trwała 72 godziny i tak pewnie bym się nie wyrobiła ze wszystkim :)

    Pozdrawiam serdecznie i powodzenia w poszukiwaniu weny twórczej Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt wrażliwa jesteś. Dziękuję

      Usuń
  8. Jak ktoś kocha, to poczeka ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam to, też mam ostatnio zastój i to nazbyt często.

    OdpowiedzUsuń
  10. Duuużo natchnienia i inspiracji życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. To tylko chwilowe.
    Wróci z pewnością.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja czekam na minusy i plusy życia w Azji. Ganbari

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoncentruję się na Indonezji, OK?

      Usuń
  13. Przy okazji uczymy się cierpliwości, a czekanie ma swój urok. Potem post będzie lepiej smakować.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie lepiej smakować :)

      Usuń
  14. Czekam na Pekin, a jakże.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinno się pisać na gorąco, bez czekania. Niektóre wrażenia umykają bezpowrotnie

      Usuń
  15. Czasami taka przerwa jest konieczna. Z weną to niemal jak ze szczęściem, jak się bardzo chce - to jakoś nie przychodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że już wkrótce. Nawet bez weny.

      Usuń
  16. Ja swoją wenę trzymam krótko! - hi hi hi...
    Chętnie poczytam co teraz w Pekinie słychać i ko-nie-cznie co widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać niewiele. Lało! Ale co nieco pokażę.

      Usuń