wtorek, 12 stycznia 2016

Wesele raz jeszcze

   Kolejne indonezyjskie wesele. Tym razem w oprawie wojskowej. Bo Pan Młody jest pilotem, a ojciec Panny Młodej oficerem indonezyjskiej armii. Miałam okazję porównać i ewentualnie zweryfikować swoje poprzednie spostrzeżenia.




   Było bardzo okazale. Sala przystrojona przepięknie, tym razem z przewagą bieli. Nagle światła zostały przygaszone. Wzdłuż chodnika ustawiła się kompania honorowa i druhny z zapalonymi świecami. Młodzi przeszli przez bramę, wkroczyli w szpaler szabli. Szli bardzo powoli, chyba z 10 minut. Pan Młody cały czas salutował. Musiał też pilnować niesionej świecy. Na środku sali zostali powitani- ona bukietem, on wieńcem z jaśminu. Stojący wokół żołnierze opuścili szable, przyklęknęli. Pan Młody zdjął czapkę, wyjął pierścionek, założył go na palec żony, a następnie pocałował ją w czoło. To było urocze! Dostojnym krokiem podeszli do ustawionych na scenie foteli. Modlitwa i przyjmowanie życzeń. Czy mieli okazję usiąść, albo coś zjeść? Nie sądzę. Wyszliśmy po dwóch godzinach, przyjmowanie życzeń trwało.
   Indonezyjskie wesela są ogromne. Ojciec Panny Młodej (jedynej córki) nazwał to przedsięwzięciem życia. Gości było chyba ze 2 tysiące. Im więcej, tym lepiej. Nie wypada odmówić przyjścia- to zła wróżba dla nowożeńców.  A przy takich tłumach niezbędny jest telebim- wszyscy widzą bohaterów dnia. Przydaje się też do wyświetlenia zdjęć z dzieciństwa,  a przede wszystkim z wcześniejszej uroczystości zawarcia małżeństwa. 
   Prezentów się nie daje. Przeciwnie- goście otrzymują przy wyjściu drobną pamiątkę.
   Stroje- oczywiście identyczne. Nie tańczy się, chociaż muzyka na żywo jest. Dobra impreza to jedzenie, nie taniec.








Dzieci są zawsze najcudowniejsze.



"Trza być w butach na weselu!" Oj, tam.

19 komentarzy:

  1. Zauroczona jestem, prawdziwie teatralny spektakl i wyczuwa się, że nowożeńcy są na piedestale. tak myślę, ze gdyby wymieszać ich obrzędy z naszymi to powstałaby ciekawa mieszanka. Ślub w iście królewskim stylu, a że bez tańców, to dla niektórych lepiej, mój mąż np. nie lubi tańczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój nie tylko nie lubi, ale i nie umie, niestety.

      Usuń
  2. Ceremonia piękna, wszystko mnie zauroczyło poza ilością gości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilość gości powinna Cię powalić ;)

      Usuń
  3. Niesamowita powaga maluje się na twarzach nowożeńców. Suknia urocza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to poważna sprawa ;) A sama uroczystość chyba męcząca

      Usuń
  4. Piękne wesele, ale i mnie przeraża ilość gości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też. Nie dość, że trzeba wykarmić te tłumy, to jeszcze godzinami przyjmować życzenia

      Usuń
  5. Mam wyjątkowy, trochę idealistyczny :), sentyment do munduru i żołnierzy, więc część oficjalna bardzo mu się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam nawet gęsią skórkę!

      Usuń
  6. Szkoda,że nie mam możliwości zobaczenia takie ślubu na żywo. Suknia panny młodej może przyprawić o zawrót głowy, jak się przyrówna do polskich białych sukien.
    Jakoś nie zauważyłam rzeczy, która jest nieodzowna na polskim weselu - tortu weselnego. Czy tam jest taki obyczaj? Czy musiałaś dopasować się strojem do tam obecnych gości?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam zwykłą koktajlową sukienkę, a mąż garnitur. Myślałam o batikowej (tkanina narodowa), ale zrezygnowałam. Na pewno coś w tutejszym stylu sobie uszyję.
      Torty bywają przy innych okazjach. Na tym weselu nie było, albo wyszłam za wcześnie. Bo w cukierniach widywałam. Takie piętrowe, o podstawie jak koło młyńskie. Na tę ilość gości muszą być ogromne.

      Usuń
  7. O! Tym razem więcej było na głowie pana młodego!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe są te egzotyczne uroczystości. Bajka w czasach współczesnych i to w realu.
    Pozdrawiam Ewo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bajka się wczoraj zamieniła w koszmar. I tak bywa

      Usuń
  9. To prawie przedstawienie teatralne w którym biorą wszyscy udział. Tylko tych gości chyba za dużo...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stanowczo za dużo, nie lubię tłoku

      Usuń
  10. Kiedy usłyszałam o zamachu w Dżakarcie natychmiast pomyślałam o Tobie. Wszystko ok? Jeśli tak, to napisz może, jak to wygląda od środka, na miejscu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że pomyślałaś :)
      Właśnie robiłam wpis.
      Jest okropnie. Niby już spokojnie, ale ta atmosfera... Jeszcze się trzęsę

      Usuń