wtorek, 23 czerwca 2015

Japoński tradycjonalizm

Japończycy  są bardzo przywiązani do swoich tradycji i stylu życia. Jest mnóstwo restauracji serwujących nie tylko sushi, ale również udon, shabu-shabu, czy ramsen.  Liczne są tradycyjne herbaciarnie.
I nie są to atrakcje turystyczne,  a lokale odwiedzane przez tubylców. Na ulicach,  zwłaszcza w pobliżu świątyń spotyka się wiele osób w kimonach. 




Właśnie,  świątynie.  90% Japończyków wyznaje shintoizm, a drugie tyle buddyzm. Czyli właściwie wierzą podwójnie.  Nie wiem na ile to wiara, na ile tradycja, ale niewątpliwie jest silna.  I świątynie buddyjskie i shintoistyczne chramy są pełne.  I znowu nie mówię o turystach, a o osobach modlących się.  




Ze sprawami radosnymi (ślub,  narodziny dziecka) idzie się do raczej do chramu, Budda jest od spraw smutnych ( śmierć) Nic dziwnego, że miejsca kultu obu religii są zwykle blisko siebie. 
Wejście do chramu wyznacza charakterystyczna brama. Jest to granica między sacrum i profanum. Przechodząc przez nią zwykli śmiertelnicy nie powinni iść środkiem, zarezerwowanym dla bóstw,  a raczej trzymać się brzegu. Ścieżka doprowadzi ich do studni. Chochlą powinni nabrać wody i polewając ręce obmyć je. Oczywiście nie robi się tego nad studnią, żeby nie zabrudzić wody. Modlić się można na kilka sposobów.  Czasem prośbę wypisuje się na deseczce i zawiesza w pobliżu ołtarza. Można też podejść do ołtarza, pociągnąć za sznur dzwonka, klasnąć trzy razy, ukłonić się i wypowiedzieć (pomyśleć) prośbę. Proste, a zapewniające człowiekowi to czego potrzebuje- nadzieję. 
I za to ich cenię- że duchowość jest dla nich ważna, że nowoczesność jej nie przytłacza, że tradycja zawsze w jakiś sposób wiąże się ze świętością. A to sprawia, że rzeczy tak zwykłe jak parzenie herbaty stają się ceremonią. 

1 komentarz:

  1. Myślałam, że tradycyjnych strojów na ulicy się nie spotyka. A tu proszę, proszę......

    OdpowiedzUsuń