piątek, 19 czerwca 2015

Higiena po japońsku

W Japonii nie jest sterylnie czysto. Ale Japończycy bardzo dbają o higienę. O czym miałam okazję się przekonać w hotelu Japan style. Byłam przygotowana na przesuwane ściany, niskie stoliki i spanie na futonie. Co innego mnie zaskoczyło. 

Otwieramy drzwi. W przedpokoju szafka, a w niej kilka półek jednakowych, zielonych kapci. Tylu gości będziemy mieć? 

No nie, kapcie są do chodzenia po hotelu, przecież w pokoju mamy matę tatami,  po niej chodzi się boso. Otwieram drzwi do toalety. Znowu kapcie! Tylko jedna para, czerwone. I słusznie, nie powinno się bakterii wynosić z tego miejsca. Siadam na muszli. Parzy! No tak, podgrzewana deska, przyciski sterujące myciem mnie po tym po co tam przyszłam. (Takie inteligentne deski są również w toaletach publicznych. Tam spryskuje się je odkażalnikiem. Niektóre mają nawet możliwość imitowania dźwięku spuszczania wody. Licho wie po co. W niektórych małych restauracjach są też kapcie toaletowe)
Dobra, zrobiłam co miałam zrobić, umyło mi co było do umycia. Ej, nie do końca. Nie ma umywalki! Cóż, buty z bakteriami zostawiam, a brudne rączki przenoszę do łazienki. I tu kolejne zaskoczenie: lustro na wysokości kolan, przed lustrem stołeczek, na ścianie prysznic. Właściwie bez kabiny, tylko zasłonka. Co to ma znaczyć dowiedziałam się podczas wizyty w onsenie. 
A z onsenem było tak.
Koleżanki Japonki mnie namawiały. Tam przecież nago trzeba, wstydzę się! Nawet, jeśli jest rozdzielność płciowa. Ale skoro Indonezyjki (muzułmanki) idą, to ja też. Wszystkie założyłyśmy identyczne, hotelowe jukaty w komplecie z hotelowymi kapciami, w hotelowe siatki włożyłyśmy ręczniki, idziemy. Po drodze spotykamy identycznie ubranych ludzi, śmieszne. Jukaty i duże ręczniki zostawiamy w koszach w szatni. Czyli jesteśmy nagie, zasłaniamy się z przodu małym ręcznikiem. Wchodzimy do właściwej sali. Ale broń Boże nie wskakujemy do wody! Trzeba się umyć. Czeka na nas długi rząd luster ze stołeczkami, kranami i prysznicami. Żadnych przepierzeń. Najpierw myjemy stołeczki, polewając wodą z miski, siadamy na nich przed lustrem. Dlatego są tak nisko! Matko jedyna, pierwszy raz biorę prysznic na siedząco. Nie rozumiem tej idei. Podobno tak wygodniej przy długim myciu. Musiałabym myć się godzinami, no nie wiem. Trochę niezręcznie się czuję myjąc miejsca intymne. Bo nie dość, że rozkraczam się przed lustrem, to jeszcze w towarzystwie. Ręczniczka używam jako myjki, a potem zasłaniam nim skromnie przód idąc na brzeg basenu. Nabieram gorącej wody termalnej chochlą i się polewam. Przy wchodzeniu muszę pamiętać o ręczniczku- nie może się zanurzyć w wodzie, brudny jest moim brudem. Mogę położyć na brzegu, ale wtedy po czym poznam, który mój? Tradycyjny japoński sposób to położenie go sobie na głowie. Bardzo elegancko. 
Śmieszne jest towarzystwo nagich kobiet. Wszystkie jesteśmy trochę skrępowane, więc tym bardziej się śmiejemy i wygłupiamy. Przyjemnie. 
Moczenie i wygrzewanie to nie koniec imprezy. Po wyjściu dopiero się zaczyna! Kolejny dokładny, długi  prysznic przed lustrem, upięknianie przed lustrem w szatni i po wszystkim!

5 komentarzy:

  1. Ewo, to b. ciekawe, ale zupełnie nie moja bajka. Oni są dla nas czasem mało zrozumiali. To jak maseczki noszone przez Japończyków na ulicach wielu miast.

    OdpowiedzUsuń
  2. Marylko, nie tylko Japończycy noszą maseczki. W Jakarcie to również powszechne.Oczywista ochrona przed smogiem i smrodem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jestem wstydliwa :)może jak byłabym młodsza, chudsza to mniej .

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziwne obyczaje, chyba bym się nie czuła do końca komfortowo.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dziwne obyczaje, chyba bym się nie czuła do końca komfortowo.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń